Wygrał miliard złotych i zadzwonił do szefa

Wygrał miliard złotych i zadzwonił do szefa

2014-02-21
  A A A
 

Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych mężczyzna stał się jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Stało się to, gdy dowiedział się, że przypadnie mu w udziale jedna z najwyższych wygranych, które kiedykolwiek padły na loterii. Zanim zorientował się, że to on jest szczęśliwcem, przez wiele dni emocjonował się poszukiwaniem zwycięzcy. Kiedy okazało się, że to właśnie on „rozbił bank”, jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił, był telefon wykonany do szefa.

Przełom roku 2013 i 2014 był bardzo burzliwy dla Amerykanów, szczególnie tych, którzy pasjonują się grami liczbowymi. Najpierw ogłoszono, że zwycięzca będzie się ubiegał o drugą najwyższą główną pulę w historii. Po losowaniu, które odbyło się 17 grudnia, Amerykanie długo zaś oczekiwali na prezentację szczęśliwca, który przez dłuższą czas się nie ujawniał.

Jedną z osób, które wysłały kupon w loterii Mega Millions, był Steve Tran. Zawarł on zakład w jednym ze sklepów z upominkami w San Jose. Potem wyjechał wraz z rodziną na wakacje, pozostawiwszy kupon w domu. Podczas pobytu na wakacjach mocno ekscytował się losowaniem oraz wiadomością, że aż dwie osoby skreśliły zwycięskie liczby. Jedna ujawniła się niemal natychmiast, o drugiej, mimo upływu dni, nie było wiadomo kompletnie nic – poza tym, że wysłała ona kupon w jednej z kolektur w San Jose.

Dla wielu osób, w tym dla samego Trana, nazwisko drugiego zwycięzcy było jednym z głównych tematów świątecznych rozmów. Kolejne serwisy informacyjne nie przynosiły długo wyczekiwanej odpowiedzi na pytanie o tożsamość szczęściarza. Kiedy święta się skończyły, Tran wraz z rodziną wrócił do domu. Po powrocie nie sprawdził nawet swoich kuponów i położył się spać. W nocy nagle go olśniło – przypomniał sobie, że on także wysłał jeden z wielu swoich losów właśnie w San Jose.

„Obudziłem się w środku nocy. Przypomniałem sobie, że też byłem w San Jose” – powiedział w czasie specjalnej konferencji.

Przyznał, że pracując jako dostawca, często zawierał zakłady w czasie pracy. Poruszając się pomiędzy różnymi miejscami, nierzadko zapominał potem, gdzie kupował los. Gdy zajrzał do szuflady i porównał liczby ze swojego kuponu z wylosowanymi, zamurowało go – drugim szczęśliwcem był właśnie on.

Kupon, który wiele dni leżał w jednej z szuflad w jego domu,czekając na weryfikację, był warty aż 324 miliony dolarów (blisko miliard złotych) – poinformował serwis „San Jose Mercury News”.

Podczas rozmowy z dziennikarzami mężczyzna przyznał, że zanim sprawdził los, ani przez chwilę nie myślał, że to właśnie on mógłby okazać się szczęśliwcem, któremu przypadła w udziale tak wysoka wygrana. Zamiast tego cały czas zastanawiał się, kim jest zwycięzca, którego życie zmieni się nie do poznania.

Szefie, to już koniec

Jak zwykle w czasie prezentacji zwycięzców, także i tym razem pojawiło się pytanie o to, co świeżo upieczony milioner zrobił, gdy dowiedział się, że w jednej chwili stał się nieprzyzwoicie bogaty. Steve Tran przyznał, że wykonał telefon do swojego szefa, dając mu do zrozumienia, że ich ścieżki właśnie się rozeszły.

„Bardzo mi przykro, szefie. Ustrzeliłem właśnie główną nagrodę na loterii” – wspomina moment rozmowy z przełożonym Tran. „Nie sądzę, bym miał się pojawić w pracy dziś, jutro albo kiedykolwiek indziej”.

Steve Tran jest bardzo bogaty, ale wiadomo już, że nie otrzyma wszystkich wspomnianych pieniędzy. Zdecydował się na jednorazową wypłatę wygranej. Po opodatkowaniu tej puli jego konto zasili suma 173,8 milionów dolarów. Drugim szczęśliwcem, który wytypował szczęśliwe liczby kuponu, była Ira Curry. Ona również nie chciała wypłacać nagrody w ratach.

W całej tej historii jest jeszcze jeden zwycięzca. To Thuy Nguyen, właściciel sklepiku, w którym kupiony został zwycięski kupon. Nie dość, że otrzyma on z tego tytułu milion dolarów od właścicieli loterii, to jeszcze obroty w jego punkcie z dnia na dzień wzrosły o ponad 30 procent.

RCe/ako/wp.pl

Polub luxclub.pl na Facebooku

TAGI: wygrana | los | kupon | lotto | loteria | majątek

oceń
157
5
Podziel się

Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: -1 [3]
~Statystyk [2015-03-09 23:07]

Statystyka mówi wyraźnie że nigdy wygrana nie pada w tym samym punkcie dwa razy !!! Dlatego jak ktoś prowadzi punkt lotto i tam padła wygrana to może od razu ten punkt zlikwidować bo nigdy więcej wygrana tam nie padnie !!!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~fenix [2014-12-07 13:33]

Zasada jest taka że nigdy nie pada duża wygrana w tym samym punkcie !! tak że pamiętajcie aby kupony kupować zawsze tam gdzie jeszcze nikt nic nie wygrał !!!

odpowiedz

Ocena: +1 [5]
~AKleN [2014-02-23 14:39]

Te osoby ,które grają powinny mieć ustalony plan realizacji wygranej, by w chwili otrzymania tak dużej fortuny potrafili nią mądrze zarządzać .

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +25 [29]
~micro [2014-02-23 13:32]

tak bardzo chciałbym wygrać choć 1 milion by otworzyć coś własnego by nie pracować tak ciężko jak teraz :(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +75 [99]
~mary [2014-02-21 17:23]

wykupiłabym zakład pracy i wyrzuciła wszystkich dyrektorów w pierwszej kolejności

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +25 [29]
~Zulus [2014-02-23 18:36]

Podatek od wygranej to złodziejstwo!!! Bo jak mozna opodatkować szczęście???

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -2 [16]
~Wygrany [2014-02-23 19:20]

Brawo !! Ja ostatnio trafiłem piątkę. Całą kasę przeznaczam na dręczenie pisiatych śmieci !!

odpowiedz

Ocena: -13 [23]
~texasman [2014-02-21 19:52]

mam zly news dla wygranego, a takze czytelnikow. 173 miliony jest PRZED opodatkowaniem. suma podawana przez loterie jest 30 letnia wyplata (takze przed podatkami). jednorazowa wyplata to troszke ponad polowa tej oglaszanej sumy. i tu wchodzi podatek federalny ktory poczatkowo zabiera 25% rezydentowi usa, a 30% obcokrajowcowi. do tego dochodzi podatek stanowy. w niektorych stanach jak floryda jest on zero, w niektorych nawet 8.82% NY. w kaliforni tax jest zero.\ na koniec roku w rozliczeniu wygrany musi doplacic do ok. 45% (tyle wynosi podatek federalny od milionow "zarobku". wiec jego wygrana bedzie w okolicach 90 milionow.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +8 [12]
~norma [2014-02-23 18:05]

Gdybym wygrała grubszą forsę postawiłabym na mojej leśnej działce, którą dzięki uporowi mojej nieżyjącej już matki kupiłam 26 lat temu za tzw weselne pieniądze - PRZEDSZKOLE. Marzę o tym od dawna, może kiedyś się spełni.

odpowiedz

Ocena: +36 [70]
~quresek [2014-02-21 20:14]

Ja bym wykupił firmę mojego szefa i później zrobiłbym tak, żeby nikt inny nie chciał go zatrudnić. Przyszedł by biedaczyna do mnie. Oczywiście zatrudnił bym go na najniższą krajową. Może wtedy zrozumiał by jak działa kryzys na świecie...

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +4 [20]
~maravilla [2014-02-23 16:30]

moj wspolpracownikz pracy mowil kilka tygodni temu gdy go spytali co by zrobil wygrywajac w totka,kupilbym ziemie po drugiej stronie ulicy przy jezusie ze swiebodzinejro i postwil dwa x wiekszego diabla. a wy jakie macie pomysly:-)

odpowiedz

Ocena: +22 [30]
~arktik [2014-02-21 17:06]

a nasz totek nie dzieli sie z kolekturą

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +20 [20]
~klo [2014-02-23 15:08]

calkiem bym nie powiedziała nikomu ze wygrałam miliony,po za tym tylko by wiedział mój maz i loteria od której bym odebrala wygrana

odpowiedz

Ocena: +22 [60]
~ona [2014-02-21 17:17]

A ja nie gram w żadne gry liczbowe i wygrywam, bo nie tracę;)

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +8 [12]
~oczekujaca na 5-tkę [2014-02-23 14:44]

a ja marzę wygrać w minilotto 5-kę by kupić synowi mieszkanie,bo innej mozliwości nie mam.

odpowiedz

Ocena: +75 [113]
~wqwieśniak [2014-02-21 16:45]

cioekawe że tylko w POlsce nikt nie zna nikogo kto by znał kogoś kto wygrał.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +60 [68]
~AS [2014-02-21 19:12]

Kiedy zmarl moj wuj i mentor jednoczesnie z USA i okazalo sie ze zapisal mi caly swoj majatek tez powiedzilem ze mam to gdzies i nie bede pracowal. Po sprzedaniu wszystkiego co odziedziczylem domy mieszkania samochody akcje i papiery wartosciowe powiedzilem ze nie bede robil nic kiedy po 3 miesiacach dotarl kontener z USA z rupieciami znalazlem karton w ktorym byly moje listy do wuja oraz album z fotografiami gdzie mama wysylala wujowi focie jak wzrastalem jak sie zmienialem. Na koncu byla moja slubna focia i wpis wuja Ci co czynia dobro. Dzis po 4 latach od smierci wuja pracujemy zawodowo i ze nie mamy swich dzieci zaadoptowalismy 2 nastolatkow 16 i 17 lat obaj sa juz dorosli i studjuja nie wymagamy zeby mowili do nas tato mamo czy nawet wuju ciociu. Ale chcemy ich usamodzelnic i wprowadzic w zycie obaj chca isc na studia z kasy ze spadku kupimy im mieszkania i jak sie usamodzelnia wezmiemy nastepnych bo mi wuj pomogl to tym samym sie odwzajemniam. Jedynym przejawem bagactwa to zloty lancuszek 173g plus przywieszka. Kiedys jak zapytal mnie jeden koles czemu nie wzielismy noworotka do adopcji to powiedzilem ze chce sobie postawic kilka pomnikow za zycia a noworodek to bylby tylko jeden a w tym czasie moze usamodzielnimy z 4-6 nastolatkow ktorzy byli by skazani na start zyciowy z najgorszego mozliwego polozenia

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [7]
~Cleo!Donatan! [2014-02-21 20:07]

"dłuższą czas". Autor ma wysokie IQ

odpowiedz

Ocena: +49 [53]
~;p [2014-02-21 17:05]

chciałbym kiedyś pare milionów wygrać :D

odpowiedz

Ocena: +30 [48]
~nika [2014-02-21 16:27]

a ja gram gram i gram i nic a potrzeby mam jak każdy z tym że mnie najbardziej dręczą raty opłaty i życie i zapewnienie godnego życia mym dzieciom a tu szara rzeczywistość życia z 4 dzieci w naszym kraju przykre ale prawdziwe

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi


Katalog zegarków

akceptuję regulamin

regulamin serwisu