2010-01-22
Osiodłane arcydzieło dla pasjonatów - Karolina Wajda
(fot. ons)
Na co powinni się nastawić ludzie stawiający pierwsze kroki w jeździectwie?
– Muszą pamiętać, że pierwsze kroki w każdym sporcie są trudne i nie zawsze należą do przyjemnych. Początek kontaktu z koniem to nauka, podczas której zwykle parę razy można się potknąć. Ja uważam, że z konia niekoniecznie trzeba spaść, żeby się nauczyć jeździć, ale na pewno potrzebne są cierpliwość i duże samozaparcie. Jeśli mimo początkowych trudów ktoś odnajdzie w sobie zachwyt nad tym mitycznie pięknym zwierzęciem, to jest to wspaniała inwestycja uczuć.
Rasa ma tu znaczenie?
– Oczywiście. Podobnie jak w przypadku psów, ludzie często kupują konia, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji tej decyzji. Kupują, bo jest miły, bo im się podoba, bo lubi, gdy się go głaszcze, przy czym nie zdają sobie sprawy z założeń hodowlanych, które są ukierunkowane w przypadku każdej rasy. Wybierając konia, ludzie często kierują się efektem wizualnym lub tak zwanym „dobrym papierem”, czyli sportowym pochodzeniem, a to nie zawsze jest słuszna motywacja. Należy się zastanowić, do czego koń będzie nam potrzebny, co jest dla nas priorytetem. Konie sportowe bywają bardzo trudne dla amatora. Ich ogromny potencjał fizyczny znajduje odzwierciedlenie w psychice, charakterze, toteż powinny być kupowane przez profesjonalistów. To tak, jak z prawem jazdy – świeżo po zdobyciu go nie należy wsiadać do ferrari. Nie zalecałabym też kupowania tanich koni.
Niektórzy chlubią się, że nabyli konia za 5 tys. zł, a koszt utrzymania oscyluje między tysiącem a 3 tys. zł. Jaki jest więc sens oszczędzania na samym zakupie, skoro on się zjada po trzech miesiącach? Zazwyczaj konie są tanie z jakiegoś powodu: mają słaby potencjał, słabą konstrukcję kości, trudny charakter itp. Potem ani witaminy, ani złote podkowy nic nie zmienią, a koszty leczenia wielokrotnie przewyższą oszczędności poczynione przy zakupie.
Jak mawiała moja babcia: „i w Paryżu nie zrobisz z owsa ryżu”. Lepiej zainwestować w zdrowego konia z potencjałem, z pewnego źródła. Koszt utrzymania konia jest zawsze taki sam, więc warto pokusić się o droższy jednorazowy zakup. Nie ma superokazji, a ten, kto w nie uwierzy, prędzej czy później padnie ich ofiarą.
Zdarza się, że motywacja zakupu konia jest niewłaściwa, a chęć posiadania go sprowadza się do pobudek czysto prestiżowych czy snobistycznych.
– Chyba coraz rzadziej. Jeśli ktoś kierowałby się pobudkami snobistycznymi, to znacznie wygodniej i efektowniej jest kupić sobie pióro Mont Blanc, Rolexa czy nowego mercedesa. Wówczas nie trzeba się męczyć, a posiadanie konia wiąże się z ogromnym samozaparciem. Niesprawiedliwe byłoby zarzucać właścicielom koni wyłącznie snobizm. Do tego hobby potrzebny jest charakter.
Co przesądza o tym, że coraz więcej osób zaraża się pasją jeździectwa?
– Konie to piękna opowieść. Towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów, biorąc czynny udział w wielu sferach jego życia. Proszę przypomnieć sobie rolę koni podczas wojen. Czym byłby człowiek bez konia na roli, w podróżach? Historia ludzkości opiera się na bliskości ludzi i koni, ich partnerstwie. Ten kontakt ewoluuje, ale jest aktualny do dziś. Jeździectwo to piękny sport, i coraz więcej osób zdaje się to dostrzegać. Co ważne, w dyscyplinie tej jest miejsce dla każdego – zarówno dla ludzi zamożnych, jak i ludzi z pasją, którzy nie posiadają pieniędzy.