Zabawa w hi-end - co to takiego?

Zabawa w hi-end - co to takiego?

2013-02-04
  A A A
 

Spośród zabawek dla dorosłych zasobnych w środki płatnicze trzeba wyróżnić domowy sprzęt do odsłuchu muzyki opatrzony luksusową plakietką hi-end.

Z definicji: "High-end – określenie stosowane przez producentów na ofertę skierowaną do najzamożniejszych odbiorców, najczęściej w doniesieniu do sprzętu technicznego powszechnego użytku np. elektroakustycznego. Pojęcie to oznacza ogólnie towary luksusowe, które wyróżniają się ceną spośród innych produktów masowych".

W praktyce wygląda to zdecydowanie ciekawiej. Połknąwszy bakcyla audiofilskiej pasji amator krystalicznego acz miękkiego brzmienia (powstającego dzięki użyciu tradycyjnych lamp i zwojów miedzianego drutu w horrendalnej cenie), uzyskuje kolejny stopień wtajemniczenia w drodze do muzycznej iluminacji.

Grono audiofilskie jest hermetyczne ze względu na wysoki próg wejścia jakim jest zakup podstawowego zestawu do odtwarzania muzyki. Po pierwszym zachłyśnięciu się możliwościami, parametrami, okazuje się, że pakiet startowy dopiero wskazuje drogę rozwoju właściwego hobby. Diabeł jakości tkwi w szczegółach, więc by podnieść możliwości o 1,3 procenta, warto zaopatrzyć się w kable łączące wzmacniacz z kolumnami wykonane z walcowanego srebra za okazyjną cenę 10 tysięcy złotych. Po uszczupleniu konta audiofil słyszy wyraźny skok jakości, a jeśli nawet nie słyszy to widzi pięknie prezentujące się paski srebra na podłodze.

Fundacja Jamesa Randiego (James Randi Educational Foundation, czyli JREF) możliwość rozpoznania "na słuch" kabli połączeniowych zaliczyła do zjawisk paranormalnych, ale mniejsza z tym - to hobby wymaga też wiary w cuda.

Po zgromadzeniu poszczególnych, starannie dobranych elementów zestawu, chciałoby się poznać prawdziwe możliwości uzbieranego pieczołowicie dobra. Podobnie jak po zakupie 400-konnego auta trudno opanować chęć sprawdzenia przyspieszenia i prędkości maksymalnej, gdzie karą może być 500-złotowy mandat i 10 punktów karnych, tak u użytkownika hi-endu kara za przekroczenie norm może być znacznie surowsza - wykluczenie z grona społeczności sąsiedzkiej. Prędzej czy później pojawi się potrzeba wygłuszenia pomieszczenia, a nawet budowy specjalnej konstrukcji wewnątrz pokoju, bowiem niskie częstotliwości lubią stropy i elementy nośne budynków.

Kiedy wszystkie prace dobiegną szczęśliwego końca, audiofil zasiada w wygodnym fotelu ze szklaneczką rozluźniającej ambrozji w ręce, by rozkoszować się czystym, selektywnym, nasyconym dźwiękiem. Obcowanie z kulturą wysoką w domowych warunkach jest przyjemnością i relaksem potrzebnym w coraz bardziej stresujących czasach. Nie można nie docenić społecznościowego aspektu hobby. Ile to uciechy może wynikać ze wspólnego słuchania muzyki, dyskusji o zaletach i wadach poszczególnych elementów zestawu, wymian płyt, kabli, czy nawet końcówek mocy. Nie ma jednak róży bez kolców, minusem zabawy są wysokie koszty utrzymania parametrów - żeby sprzęt pracował stabilnie potrzebuje stałego zasilania, a trzeba mieć świadomość, że liczniki elektryczne kręcą się jak małe śmigło helikoptera.

Serwis również nie należy do najtańszych. Za to dobrą wiadomością dla wahających się jeszcze przed zakupem jest fakt, że klasa hi-end budowana jest solidnie, na pokolenia, więc wizyty specjalisty raczej należą do rzadkości.

Inwestycja w sprzęt audiofilski może być dobrym ruchem biznesowym. Zdarza się że nabyte głośniki czy wzmacniacz będą zyskiwały z czasem na wartości, produkowane są bowiem w krótkich seriach i udane modele są poszukiwane przez kolekcjonerów gotowych zapłacić wysoką cenę. Wzornictwo, użyte materiały, wykonanie, detale - wszystko jest na najwyższym poziomie. To rzemiosło najwyższej próby, co warto docenić w sytuacji, gdy zalewani jesteśmy tandetą i tanim blichtrem.

Technologia hi-endu swój szczyt osiągnęła w latach 80. XX wieku i na szczycie pozostała do dzisiaj, pieszcząc zmysły niedużej, lecz wiernej grupie wyznawców na całym świecie. By należeć do szacownego grona miłośników dźwięku, należy być przygotowanym na wydatki, ale jestem pewien, że rekompensatą będzie satysfakcja z najwyższej jakości… choć zawsze można coś jeszcze poprawić o 0,04 procenta.

KOl, WP.PL

Polub luxclub.pl na Facebooku

TAGI: hi-end | głośnik | głośniki | audiofil | sprzęt muzyczny | sprzęt | gadżet | luksus | milioner

oceń
9
2
Podziel się

Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: -2 [8]
~jaras [2013-02-04 19:06]

Bu, ha , ha ! ! ! Trzy lata temu kupiłwm rewelacyjną chińską podróbę (w oficjalnym komputerowym salonie); 380W mocy muzycznej, głośniki z kombinowanego drewna, rewelacyjnie brzmiący subwoofer i głośnik centralny - to wszystko za 650 zł (z plastikową obudową były o 100zł tańsze). Wszystko podpiąłem do karty creative Sound blaster platinium X-FI za 900zł .Brzmi rewelacyjnie (słychać nawet spadającą igłę oraz trójkąt w muzyce, a wykresy sprawności (testowałem na różnych programach prawie nie odbiegają od elektronicznych urządzeń audiofilskich, nie wspominam o lampowych, ale to inna bajka). Za firmowy zestaw głośników z wooferem zapłaciłbym 3000-5000 zł no i jeszcze amplituner lub wzmacniacz za parę tysięcy. Jest więc alternatywa: zamiast płacić s..synom za znaczek firmowy można legalnie i w miarę niedrogo. Pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -1 [3]
~Zybi [2013-06-09 15:10]

Jesli kogos nie statc na sprzet top to albo milczy albo pisze takie bzdury jak ten ze sprzetem za 650 zlociszy i jemu podobni z polki adapteru Bambino. Zegarek Rakieta i Zegarek IWC tez chodza w ta sama strone i pokazuja ten sam czas,no. moze z mala roznica....

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [13]
~Dodek [2013-02-04 18:49]

Ciekawe jak te 1,3% zostało wyliczone. Cóż kable różnią się w brzmieniu a te ze srebra nie koniecznie są najlepsze... na pewno są bardziej przejrzyste od miedzi, ale barwę czy bas to raczej mają gorszą. Poza tym sprzęt High-End charakteryzuje się tym, że już przy cichym graniu gra pełną gębą więc nie trzeba martwić się o sąsiadów. Nie chce mi się nawet komentować tych bzdur. No ale tak to jest jak jakaś dziennikarzyna pisze o czymś na czym się nie zna.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~kika [2013-02-07 22:31]

Bang Olufsen sie chyba zalicza do tej elity sprzetowej

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [6]
~noithai [2013-02-04 18:46]

Zestaw za 1500PLN - Mission Cyrus 2 (wymieniamy OPA na OPA 627, kondensatory na wieksze i inne takie dorobnostki), glosniki Tannoy PBM 6.5 i mamy w pokoju do 25m2 wysmienity hi endowy dzwiek. Dla kumatych. Mozna jeszcze do wzmaka zasilacz dowalic, to juz bedzie i wiecej mocy).

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [7]
~Rafał [2013-02-08 13:50]

Opłacalność produkcji hi-end jest chyba spora. Wbrew powszechnemu mniemaniu ten sprzęt nie wyróżnia się jakimiś szczególnymi parametrami technicznymi od sprzętu z produkcji masowej. Czasem bywa nawet gorszy. Koszty jego wytworzenia stanowią prawdopodobnie ułamek ceny końcowej. Dużym minusem tego biznesu jest za to konieczność stałej i bardzo intensywnej akcji reklamowej w marketingowych czasopismach konsumenckich. Środowiska audiofilów składa się niemal wyłącznie z kompletnych ignorantów i technicznych antytalentów, którzy w życiu nie przeczytali żadnego podręcznika z dziedziny akustyki. Tzw. "recenzje sprzętu" i "testy odsłuchowe" zamieszczane w czasopismach konsumenckich są konieczne, żeby utrzymać się na tym rynku. Audiofilska prasa konsumencka jest praktycznie jedynym źródłem audiofilskiej "wiedzy" i podporą, na której budują swoją tożsamość.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [9]
~lechu [2013-02-04 18:55]

"JREF możliwość rozpoznania "na słuch" kabli połączeniowych zaliczyła do zjawisk paranormalnych" - rozpoznanie w znaczeniu podanie marki i modelu kabla to może i tak, ale jeżeli za kryterium przyjmiemy brzmienie, to różnice są wyraźnie słyszalne. Robiliśmy kiedyś pokaz sprzętu audio średniej klasy dla dzieciaków w wieku 7 - 12 lat, w tym ślepy test polegający na szybkim przełączaniu w różnej kolejności niedrogich interkonektów (miedziany i srebrny) łączących CD ze wzmacniaczem i bez wtajemniczania dzieciaków o co chodzi - miały tylko ocenić brzmienie porównywanych systemów. Ponad 90% słuchaczy wskazało przewagę systemu ze srebrnym kabelkiem. Sam nie posiadam słuchu absolutnego, ale różnice słyszę, chociaż nie zawsze na korzyść droższych rozwiązań - osobiście wymieniłem posiadany i w opiniach uchodzący za przyzwoity kabelek za parę stówek na kupiony gdzieś w markecie za kilkadziesiąt złotych, bo po prostu ten tańszy lepiej "grał"z moim zestawem - oczywiście jest to moje subiektywne odczucie, ale w końcu to mi się ma podobać to co słyszę :) Pozdrawiam i życzę przyjemnego odsłuchu - nie ważne na czym, byle sprawiał przyjemność, ale zachęcam również do samodzielnych prób i zdobywania doświadczeń.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +12 [16]
~jac [2013-02-04 18:38]

Można mieć, tylko nie ma czego słuchać. Dzisiejsza muzyka nie zasługuje na taki sprzęt, zresztą trudno to nazwać muzyką.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [4]
~oko [2013-02-04 18:39]

BASS drum oky

odpowiedz


Katalog zegarków

akceptuję regulamin

regulamin serwisu